Górnik Zabrze miał takie samo zadanie jak przed dwoma tygodniami, ponieważ wicemistrz Polski pragnął odrobić jednobramkową stratę po pierwszej części rywalizacji o czwartą rundę eliminacji do Ligi Europy. Piłkarze Michala Gašparika napędzani kibicami chceli odwrócić losy tego dwumeczu. Słowacki trener ze swoimi podopiecznymi doprowadził do emocjonalnego szaleństwa zabrzańską „Torcidę”,ale uśmiechów finalnie nie ma.
Na nich czekaliśmy
Górnik Zabrze wyszedł na rewanżowy mecz przeciwko Ferencvárosi TC w zestawieniu ofensywnym z graczami, na których czekaliśmy. Peter Federico i Maksym Khlan otrzymali zaufanie od pierwszych minut od swojego szkoleniowca i to oni rozkręcali boczne strefy boiska. Paulo Bernardo i Kacper Urbański tworzyli duet środkowych pomocników, którzy mieli wraz z bocznymi stoperami współpracować i grać w „trójkącie”. Maximilian Dietz asekurował środkowych obrońców i rozdzielał piłki na skrzydłach do swoich partnerów. Zabranie wyglądali od samego początku na zespół poukładany, który wie jak chce przejść do dalszej fazy kwalifikacji.
To oni mają dać nam dalszą walkę o @EuropaLeague 👥 #GÓRFER pic.twitter.com/N7YRGbOQqd
— Górnik Zabrze (@GornikZabrzeSSA) August 13, 2026
Konsekwencja i pewność siebie
Górnik Zabrze pracował od pierwszego gwizdka Andrei Colombo na otwarcie wyniku na Arena Zabrze. Zawodnicy słowackiego trenera ruszyli pewnie i konsekwentnie na bramkę Denesa Dibusza. Już w drugiej minucie wstaliśmy z krzesełek po strzale Erika Prekopa. Wtedy ujrzeliśmy wkład Portugalskiego nabytku do ekipy 14-krotnych wicemistrzów Polski, ponieważ to Paulo Bernardo kierował swoimi ruchami kolegów z drużyny. Futbolówka dotarła do Erika Janży, który obsłużył swojego partnera.
Zabrzanie byli wybiegani i czekali na swój moment. Gospodarze kontrolowani przebieg tej rywalizacji i odnosiliśmy jedno wrażenie. Goście zaplanowali głównie grę w obronie jakby przyjechali w tę delegację z próbą utrzymania czystego konta. Ferencvárosi TC znajdowali się na połowie oponenta sporadycznie, lecz stworzyli jedną dobrą okazję dla Bamidele Yusufa. Gracz z numerem „11” nie radził sobie w defensywie i nie pokonał Philippa Schulze, uderzając w boczną siatkę.
Piłkarze Michala Gašparika szukali długich podań w kierunku dobrze działajacych skrzydeł. Gdy brakowało dokładności gracze Balázsa Borbélego czuli oddech na plecach „Trójkolorowych”. Tak narodziła się szansa dla Erika Prekopa po podaniu od ukraińskiego skrzydłowego, lecz bramkarz nie dał się zaskoczyć uderzeniem po bliższym słupku.
Puenta pierwszej polowy okazała się podobieństwem do starcia z Fenerbahçe SK, ponieważ znów padł gol przywracający wiarę w końcowy sukces. Rzut rożny został rozegrany krótkim podaniem i piłka nadleciała w pole karne w drugie tempo. Szarpanie między piłkarzami przekształciło się w rzut karny, a Kacper Urbański powtórzył skuteczność z potyczki z Radomiakiem Radom.

Do jednego błędu…
Górnik Zabrze wszedł aktywnie i z inicjatywą, chcąc ukąsić ponownie swojego rywala. Goście musieli odeprzeć mocny początek wicemistrzów Polski, który mógł być jeszcze bardziej wymierny. Jednak Erik Prekop nie trafił w piłkę z idealnej wrzutki z prawej strony boiska.
Ferencvárosi TC zmieniło swoje podejście po zmianie stron, ponieważ zawodnicy węgierskiego trenera nie cofnęli się tak głęboko. Najbardziej utytułowany klub na Węgrzech nie zepchnął się tak nisko w obronie i przeniósł mecz do środka boiska. Gracze 46-latka przejmowali piłkę na dłużej i przypominali o sobie.
Jedna rzecz nie zmieniła się, ponieważ to Zabrzanie mieli kontrolę nad przebiegiem spotkania. Jednak z minuty na minutę zwalniało tempo tego starcia jakby wszyscy byli pogodzeni z dogrywką. Ta batalia zamknęła się i nikt nie myślał o niepotrzebnym otwarciu się i pokazaniu swojej wyższości.
Aż wybiła minuta 82, w której spełnił się najczarniejszy możliwy scenariusz. Przyjezdni cieszyli się z gola po samobójczym trafieniu Michala Sacka. Moment, który zszokował wszystkich, ponieważ nic nie wskazywało na takie okoliczności. Górnik Zabrze nie prezentował się tak zjawiskowo jak przez pierwsze 60 minut, lecz Ferencvárosi TC nie błysnęli niczym spektakularnym. Jednak jedna chwila nie uwagi pozbawiła Zabrzan drogi do czwartej rundy eliminacji do Ligi Europy.
Okiem trenera
Michal Gašparik przyszedł na konferencję prasową i przyznał, że przed nią nie rozmawiał z piłkarzami. Słowak rozmyślał nad tym co wydarzyło się przy ulicy Roosevelta 81. Szkoleniowiec znów zatrapiony i smutny odpowiadał na wszystkie pytania, bo ponownie czegoś zabrakło. Wicemistrz Polski stracił w eliminacjach cztery gole z czego aż trzy po rzucie rożnym, wolnym i karnym. Zespół, który nie tracił w taki sposób bramek, poległ w tym elemencie na europejskim podwórku. 44-latek zauważył, że nie zmieniło się systemowo, a futbolówka ląduje w sieci po stałych fragmentach.
Trener Zabrzan mógł z pewną świadomością powiedzieć, że do dalszej fazy przeszła drużyna lepsza. Ponownie Arena Zabrze sprzyjała swoim pupilom, lecz cel nie został osiągnięty. Górnik Zabrze postawił się rywalowi i po raz kolejny pogroził faworytowi dwumeczu. Ten fakt jest powodem do dumy z występu „Trójkolorowych”, lecz wynik zamazuje to wrażenie.
Słowacki trener przyznał, że miał w głowie plan na dogrywkę i czuł, ze dojdzie do dodatkowych 30 minut tej batalii. Szkoleniowec długo czekał ze zmianami, lecz mecz był zamknięty. Ciężko było o grę z polotem, ponieważ obie ekipy odbierały swoje atuty ofensywne. Nowe twarze byłyby świeższe, ale brakowało przestrzeni do przedstawienie swoich umiejętności. Trener triumfatora Pucharu Polski tłumaczył, że nie mógł skorzystać z Sondre Lisetha, ponieważ Norweg zgłosił swoją niedyspozycję. W ten sposób brakowało alternatywy do środka pola lub na pozycji napastnika.
Czy Górnik Zabrze mial jak zaryzykować lub zrobić coś lepiej? Wydaje się, że gospodarze opadli w ostatnich minutach i zmiennicy nie zdominowali końcówki meczu. Ferencvárosi TC przypilnował rezultatu, a Zabrzanie nie wynaleźli recepty na drugi powrót do stanu remisowego w dwumeczu.
Smutek, żal, rozczarowanie czy brak doświadczenia – tak zapamiętamy to odpadnięcie „Żaboli”. Taką aurę wyczuwało się od wszystkich na stadionie, a fani rozeszli się bardzo szybko do domów. „Torcida” zameldowała się w mnejszej licznie przed dwoma tygodniami i brak kilku tysięcy gardeł został dostrzeżony przez Michala Gašparika.
Ich trzeba wyróżnić
Peter Federico rozjaśniał nam swoimi dryblingami i prowadzeniem piłki ten spektakl. Dominikańczyk brylował i zjawiskowo witał się przez dłuższy czas z murawą przy Roosevelta 81. Nie było mocnych na szarże byłego gracza m.in. Realu Madryt. Wiemy, że PKO BP Ekstraklasa zyskała gracza, dla którego warto kupić bilet. Jego luz i technika rozbrajały obronę Ferencvárosi TC.
Paulo Bernardo wkomponował się bardzo żwawo do nowego środowiska i mówimy tutaj o kolejnych świetnym zawodniku. Portugalczyk budował akcję i wniosł wiele jakości do środka pola. Koledzy z szatni rozumieją się z nowym nabytkiem od samego początku, a będzie zapewne tylko lepiej. Obaj gracze zeszli, lecz wynikało to z braku gotowości fizycznej do grania przez 90 minut.
Kacper Urbański rośnie z meczu na mecz i na tle wicemistrzów Węgier pokazał się z bardzo dobrej strony. Reprezentant Polski biegał do samego końca na swojej pełnej szybkości. Były piłkarz klubów Serie A był intensywnie biegającym graczem i dawał przykład zaangażowania. Maximilian Dietz podobał się na defensywnym pomocniku, ponieważ był tam gdzie był potrzebny. Niemiec czytał grę i podaniami podejmował większość dobrych decyzji.
Josema oddawał groźny strzał z daleka, ale nie próżnował swoim charakterem. Hiszpan nie wahał się i wchodził w słowne przepychanki. Cala linia obrony dowiozła i gasiła ataki Ferencvárosi TC.
Jednak musimy podkreślić na samym końcu zespół. Górnik Zabrze kompaktowo i oddanie jeden za drugiego dążył do celu. Niestety znów uciekła szansa na zagwarantowanie sobie choćby Ligi Konferencji. Każdy z piłkarzy dorzucił coś do tej potyczki, ale odpada ekipa Michala Gašparika. Niby nic dwa razy się nie zdarza, ale tym razem historia zatoczyła koło…
🏁 | Remis i duży niedosyt. Przed nami walka o @Conf_League.#GÓRFER 1:1 pic.twitter.com/ekvMGpDBNY
— Górnik Zabrze (@GornikZabrzeSSA) August 13, 2026